Harry'ego zamurowało, Draco wpadł na niego. Mimo, że
Harry nie patrzył na chłopaka, dosłownie czuł jego przerażenie.
Lucjusz podszedł do nich i chwycił Harry'ego za kołnierz. Harry
skulił się, oczekując ciosu, ale Malfoy tylko go odepchnął,
stając przed Draconem. Blondyn był bardzo spięty, ale stał prosto
i bez mrugnięcia patrzył ojcu w oczy. Harry podziwiał go, sam
najchętniej uciekłby z gabinetu dyrektora jak najszybciej. No
właśnie. Harry spojrzał na Dumbledore'a, ale ten był całkowicie
opanowany. Siedział za biurkiem i spokojnie przypatrywał się
sytuacji. Chyba nawet lekko się uśmiechał, choć Harry nie mógł
być tego pewien, bo całą twarz dyrektora zasłaniała gęsta
broda.
Z oczu Lucjusza sypały się gromy, ale Draco nadal
dzielnie wytrzymywał jego spojrzenie.
- Draco, coś ty zrobił? - syknął mężczyzna głosem
tak jadowitym, że Harry'ego przeszły dreszcze.
- Najlepszą rzecz, jaką mogłem zrobić, ojcze. Z
niczego w życiu tak się nie cieszyłem – chłopak odpowiedział
pewnym głosem, ale mięśnie jego ramion napięły się.
- Głupi jesteś! Naraziłeś nas na pośmiewisko! Jak
ja się ludziom pokażę!? Mój syn, Draco Malfoy, dziedzic fortuny
Malfoy'ów gejem! I to z kim się związał? Z Potterem!? Pomyślałeś
w ogóle, co nam teraz zrobi Czarny Pan!? Przecież on nas pozabija!
I to wszystko przez twoją głupotę! - tym razem z ust Malfoy'a
wydobył się krzyk, który jednak był równie jadowity, jak
poprzedni syk.
- Właśnie o tym chciałem z tobą porozmawiać,
Lucjuszu – odezwał się Dumbledore, splatając dłonie na blacie
biurka.
Malfoy odwrócił się do dyrektora.
- Z tobą jeszcze się policzę. Jak mogłeś na to
pozwolić? Chłopak jest niepełnoletni, ja o nim decyduję! Jeszcze
dzisiaj trzeba to odwrócić!
- Niestety wydaje mi się, że to nie będzie łatwe.
Tak naprawdę w ogóle nie będzie możliwe, ponieważ nie wierzę,
że twój syn, Lucjuszu, może zmienić zdanie, a bez jego, jak
również bez pana Pottera zgody, ślubu unieważnić nie można.
- Draco zrobi to, co mu rozkażę. I nikt, NIKT nigdy
nie dowie się o tym, co dzisiaj się stało.
Draco, który do tej pory stał nieruchomo, przeszedł
teraz na środek gabinetu i stanął przed ojcem.
- Nie zrobię tego, ojcze. Nie zmienię zdania. Kocham
Harry'ego – mówiąc to lekko się uśmiechnął. - I jeżeli on
nie powie mi, że chce się ze mną rozstać, ja nigdy tego nie
zrobię.
Lucjusz zrobił taki gest, jakby chciał spoliczkować
syna, ale w porę się powstrzymał.
- Odejdź. Nie jesteś moim synem.
- Do widzenia, dyrektorze. Chcieliśmy panu tylko
przekazać, że wszystko już załatwiliśmy – powiedział Draco i
nie patrząc więcej na ojca, chwycił Harry'ego za rękę i razem
wyszli z pomieszczenia.
Draco przyznał sam przed sobą, że boi się tego, co
teraz może zrobić jego ojciec, ale wiedział, że tym razem nie
mógł go posłuchać.
Weszli do najbliższej pustej klasy. „Wolałbym móc
go teraz zabrać do jakiejś restauracji, ale w szkole to raczej
niemożliwe”.
- Jestem z ciebie dumny. W życiu nie potrafiłbym tak
mu się przeciwstawić – powiedział Harry, stając przed nim i
biorąc go za ręce.
Brunet pochylił się i Draco poczuł jego słodkie usta
na swoich wargach. Uśmiechnął się i oddał pocałunek.
- Kocham cię, Malfoy – szepnął Harry, owiewając
jego szyję ciepłym oddechem.
- Ja też cię kocham. Malfoy – odpowiedział Draco,
bawiąc się kosmykiem włosów Harry'ego.
- Jestem Potter. Potter – odpowiedział mu tym samym
Harry, przyciskając go do ściany i wtulając się w niego.
Draco nie uznał za stosowne odpowiadać. Wsunął
Harry'emu dłonie pod koszulę i głodził gołe plecy chłopaka, z
przyjemnością wyczuwając, że ten drży pod jego dotykiem.
- Nie będzie nam łatwo. Matka rudzielców niedługo
do nich napisze, informując ich o naszym ślubie. Mój ojciec już
wie. Boję się Harry. Boję się o moją rodzinę. Voldemort im nie
odpuści, teraz oni też będą musieli się ukrywać. Nie
chciałbym, żeby już na zawsze mnie przez to znienawidzili. Mimo
wszystko ich kocham i wiem, że oni kochają mnie. Dumbledore będzie
musiał ich ukryć...
Harry nie dał mu skończyć. Położył mu palec na
ustach i mocno przytulił. Draco z przyjemnością wdychał zapach
Gryfona.
- Nie martw się, Draco. Wybaczą ci. Dumbledore
zapewni im dobrą ochronę, Voldemort ich nie dopadnie.
- Dzięki Harry, chyba mi lepiej. Zdenerwowałem się.
Wspaniały z ciebie mąż – powiedział, chcąc zobaczyć reakcję
Harry'ego na słowo „mąż”, ale ten tylko się uśmiechnął i
dał Draconowi buziaka w czubek nosa.
- Może powinniśmy już wracać do normalnego świata?
Ostatnio strasznie zaniedbuję naukę...
- Jak chcesz. Mnie tam moja edukacja w tej chwili
najmniej obchodzi. Chcę być z tobą – Harry odwrócił się na
pięcie, udając obrażonego, ale nie bardzo mu to wyszło, bo Draco
złapał go w pół i zaczął łaskotać z taką zawziętością,
że skręcając się ze śmiechu, brunet wylądował na podłodze.
Udało mu się wyswobodzić jedną rękę i teraz to on atakował
Dracona łaskotkami. Nie było to łatwe, ponieważ ten miał
łaskotki tylko na stopach, a Harry o tym nie wiedział. Po jakimś
czasie udało mu się jednak to zrozumieć, i teraz Draco leżał na
plecach, machając bosymi stopami, żeby wyswobodzić je z rąk tego
potwora... Seksownego potwora, trzeba dodać. Klęczący nad nim
roześmiany brunet wyglądał tak słodko, że Draco był gotów
wybaczyć mu nawet te łaskotki...
- Dość! Przestań! Wystarczy! Poddaję się, nie idę
się uczyć! Ale przestań! DOŚĆ!
W końcu poskutkowało i Harry usiadł obok Dracona,
wciąż jednak przytrzymując mu nadgarstki.
Draco leżał na podłodze, oddychając szybko i
zaglądając w te piękne, wielkie, zielone oczy, które patrzyły na
niego radośnie. Draco czuł, że dzięki miłości Harry'ego jest
teraz najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Uniósł rękę i
wierzchem dłoni pogładził bruneta po policzku.
- Kocham cię, Draco – odezwał się Harry i odwrócił
głowę, by móc pocałować dłoń Dracona.
- Jestem zmęczony. To był ciężki dzień – odezwał
się po chwili Draco. - Ale nie chcę iść do dormitorium...
- To chodźmy do Pokoju Życzeń – zaproponował
Harry, wstając i wyciągając rękę do Dracona. - Ja też jestem
zmęczony, chętnie się położę.
- O nie, nie ma tak lekko. Najpierw wspólny prysznic –
oznajmił Draco, uśmiechając się ironicznie, ale bez swojej
dawnej złośliwości.
Harry najwidoczniej nie miał nic przeciwko.
Pokój życzeń wyglądał tak, jak ostatnim razem. Bez
słowa weszli do łazienki, rozebrali się i weszli pod prysznic.
Zalały ich strumienie gorącej wody, przez parę, jaka powstała
prawie się nie widzieli. Nie widzieli, ale czuli. Draco wziął do
ręki butelkę z szamponem i zaczął namydlać sobie włosy. Nagle
poczuł ręce Harry'ego wplatające się w jego włosy. Jego palce
delikatnie masowały głowę Dracona, co okazało się bardzo miłym
uczuciem.
Draco przytulił się do chłopaka, ocierając się
członkiem o jego penisa. Jedną dłoń położył brunetowi na
piersi, drugą przesunął po jego plecach i zatrzymał na twardym,
jędrnym pośladku. Ich wisiorki połączyły się. Pocałował go,
przyduszając do ścianki i jeszcze mocniej napierając na niego
biodrami. Poczuł język Harry'ego, wślizgujący się pomiędzy jego
usta. Chłopak smakował obłędnie. Draco oderwał dłoń od piersi
Gryfona i przesunął ja w dół, aż do członka chłopaka. Ścisnął
go i uśmiechnął się, słysząc jęk rozkoszy wydobywający się z
ust Harry'ego. Poruszał rękę w górę i w dół, kreśląc
kciukiem kółeczka na główce penisa chłopaka. Harry jęczał
coraz głośniej, jego ciało napinało się, paznokcie dłoni wbił
w plecy Dracona.
Draco poruszał ręką coraz szybciej, drugą dłonią
wciąż gładząc pośladki Harry'ego i wsuwając pomiędzy nie
palce.
Po chwili Harry wpił się ustami w wargi Dracona i
doszedł, mocno go całując. Gorąca sperma zalała uda Dracona,
który jednak nie przejął się tym. Przytulił chłopaka i
uśmiechnął się do niego, podgryzając mu górną wargę.
Po chwili, jeszcze mokrzy, jedynie w ręcznikach na
biodrach, weszli do sypialni. Na nocnej szafce stała butelka
szampana i dwa kieliszki.
- No to czeka nas noc poślubna – oznajmił Draco,
siadając na łóżku i otwierając butelkę.
Długo leżeli obok siebie, pijąc szampana, całując
się i rozmawiając. Draco był rozluźniony. Patrzył na Harry'ego i
wiedział, że go kocha. Wtulił się w niego, przytulając policzek
do jego piersi. Usłyszał bicie serca. Harry bawił się jego nadal
mokrymi włosami.
- Kończy się szampan – oznajmił Draco, rozlewając
resztę do kieliszków. Od razu na szafce pojawiła się nowa
butelka.
- I dobrze. Nie możesz zbyt dużo pić – oznajmił
Harry. Butelka zniknęła.
- Nie matkuj mi – rozkazał Draco, siadając i
patrząc zmrużonymi oczami na bruneta. Butelka powróciła.
- Nie matkuję ci. Już raz widziałem cię pijanego.
Na razie mi wystarczy – oznajmił Harry i odsunął się ze środka
łóżka na swoją połowę. Butelki na szafce znowu nie było.
Draco siedział przez chwilę, wpatrując się w
Harry'ego. Czuł złość. Jakim prawem jakiś Gryfon będzie
decydował za niego, Dracona Malfoy'a? Jadnak gdy tylko to pomyślał,
cała złość go opuściła. Tez Gryfon to jego mąż, Harry Potter.
I Draco go kochał. Kochał go najbardziej na świecie.
- Przepraszam Harry – szepnął, przysuwając się do
niego. Harry spojrzał na niego, ale nie odpowiedział, przykrył
się tylko dokładniej kołdrą. - Przepraszam, masz rację. Nie
powinienem więcej pić. Kocham cię Harry. Nie chciałem cię
rozzłościć.
- Yhm. Chcę spać. Dobranoc, Draco – odpowiedział
Harry, odwracając się do niego plecami.
- Dobranoc? Tak po prostu? Wiesz, że mamy noc
poślubną? Nie pozwolę ci. Ty już doszedłeś pod prysznicem, ale
mój...
- W dupie mam twojego kutasa – przerwał mu Harry,
ale w jego głosie nie było złości.
- W dupie? Znaczy, że już się nie gniewasz? - spytał
Draco z błyskiem w oku, pochylając się, żeby pocałować
Gryfona.
Harry spojrzał na niego, nic nie rozumiejąc, zaraz
jednak odwrócił się z powrotem w stronę Dracona, śmiejąc się.
Rano Draco obudził się pierwszy. Spojrzał z czułością
na wciąż śpiącego obok Harry'ego. Chłopak wyglądał ślicznie.
- Kocham cię – szepnął Draco, gładząc go po nagim
ramieniu. Niczego nie żałował.
Jak zwykle genialne <3 Normalnie kocham siebie, że przez przypadek go odkryłam !! A ciebie to już w ogóle wielbię nad życie za to, że piszesz tą piękną historię :D
OdpowiedzUsuńA Draco taki kochany tu jest <3 Mam nadzieję, że w najbliższym czasie, ujawnia się ze swoim związkiem i liczę na to, że jak zawsze w takich sytuacjach wszyscy się zdziwią i wyjdzie nie mała spina z tego powodu :D
No co tu dużo mówić, może jeszcze raz, że kocham Ciebie i to opowiadanie, a no i mam nadzieję, że na nowy rozdział nie każesz czekać nam zbyt długo :D
Ps. Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko jak zareklamował twój blog u mnie na stronie na FB :> Ale nie mogłam się powstrzymać. Ze światem trzeba się dzielić takim cudem <3 ot co !
Ja dużo weny życzę. NOX
~Feniksa
Jej, pewnie, że nie mam nic przeciwko :D Każda reklama jest mile widziana, a jeżeli tak go zachwalałaś, jak tu, to... no dzięki, no! <3
Usuń