piątek, 19 kwietnia 2013

Prawda


 
Rano, myjąc zęby, Harry zorientował się, że ma na szyi dużą malinkę. Uśmiechnął się do swojego odbicia i mocno zacisnął krawat, żeby ja ukryć. Kiedy się obudził, Dracona już nie było. Harry leżał jeszcze przez dłuższy czas w łóżku, marząc, by móc się teraz wtulić w chłopaka. W końcu jednak musiał wstać.
Na dworze właśnie świtało, kiedy przekradał się korytarzami do wieży Gryffindoru. Po drodze nie natknął się na nikogo, nie licząc Irytka, przed którym jednak schował się za jakąś zbroją.
Przebrał się w czyste ubrania i potrząsnął Ronem, żeby go obudzić. Nie czekał jednak na reakcję chłopaka, tylko zszedł do pokoju wspólnego. Zastał tam Hermionę, która akurat wchodziła przez dziurę pod portretem.. Wyglądała na zmęczoną, jakby całą noc nie spała. Uśmiechnął się do niej, ale ona tylko coś mruknęła i zniknęła za drzwiami swojego dormitorium. Przypomniał sobie słowa Rona. Często zastanawiał się, czy to rzeczywiście może być prawdą. Nie potrafił w to uwierzyć.
W Wielkiej Sali siedziało już kilka zaspanych osób. Harry od razu zauważył siedzącą przy stole Ślizgonów Parkinson. Pochylała się nad swoim talerzem, ale jednocześnie z zapałem szeptała coś do grupki przysłuchujących się jej dziewczyn. Te patrzyły na nią z niedowierzaniem. Zobaczył też, że siedzący obok nich Zabini również przysłuchuje się słowom Pansy. Harry postanowił ich zignorować i przeszedł przez całą salę, kierując się do stołu Gryffindoru. Usiadł koło Neville'a i wziął do ręki tosta, ale uznał, że jednak nie jest głodny, więc odłożył go na swój talerz.
    - Hej, Neville – odezwał się do chłopaka.
    - O, cześć, Harry. Słuchaj, nie widziałeś gdzieś mojej różdżki? Zgubiła mi się – chłopak wyglądał na przerażonego.
    - Nie, nie widziałem. Może zostawiłeś ją koło łóżka? - podsunął pomysł.
    - Tak, możliwe – ucieszył się chłopak i bez pożegnania ruszył w stronę drzwi.
Harry odprowadził go wzrokiem. Ten chłopak zgubi kiedyś własną głowę. Sięgnął po swojego zimnego już tosta i ugryzł kawałek. Nie z głodu, ale dla zabicia czasu. Wpatrywał się w drzwi, czekając, aż do Wielkiej Sali wejdzie Draco. Chciał go zobaczyć.
    - Cześć, Harry. Co ty taki zamyślony? - wyrwał go z zadumy czyjś głos. Odwrócił głowę. Obok niego usiadła Hermiona.
    - Och, cześć. Tak jakoś...
    - Czekasz na kogoś? - nie dawała za wygraną dziewczyna.
    - Nie, nie – zapewnił szybko, znów zerkając na drzwi. Akurat w chwili, kiedy do Wielkiej Sali wchodził Draco. Harry uśmiechnął się, zauważając ukradkowe spojrzenie rzucone mu przez chłopaka.
Przy stole Ślizgonów zapanowała cisza. Harry zauważył, że blondyn skierował się do tej części stołu, przy której nikt inny nie siedział. Dziewczyny, do tej pory zasłuchane w słowa Parkinson podniosły teraz głowy i z dziwnymi minami się w niego wpatrywały. Blaise nie spojrzał na Dracona, ale jego twarz wykrzywiła się w dziwnym grymasie.
Draco zdawał się tego wszystkiego nie zauważać. Sięgnął po tosta, posmarował go dżemem i ugryzł kawałek, nie patrząc na innych Ślizgonów. Harry wywnioskował jednak z jego ruchów i napiętej twarzy, że chłopak jest zdenerwowany. Nic dziwnego. Plotki już na pewno rozniosły się po całym Slytherinie, a niedługo trafią też do uszu reszty uczniów.
Harry rozejrzał się szybko po całej sali. Nikt z pozostałych trzech domów nie zainteresował się przyjściem blondyna, więc na razie nic nie wiedzieli. Znowu utkwił wzrok w chłopaku, który nadal wpatrywał się w swoje śniadanie. Miał przekrzywiony krawat i niedopięte ostatnie guziki. To było dziwne, Draco zazwyczaj ubierał się bardzo starannie. No, chyba że byli sami... Wtedy nieraz nie tylko ubierał się jak chciał, ale też chodził nago... Harry uśmiechnął się do swoich myśli, nagle poczuł, że musi coś zrobić z rękami, więc sięgnął po sok dyniowy, który wypił jednym duszkiem. Przy okazji kilka kropel ściekło mu po brodzie. Wytarł je palcem i oblizał go, nadal wpatrując się w chłopaka. Akurat w tej chwili Draco podniósł lekko głowę, ich oczy spotkały się i Draco uśmiechnął się pożądliwie. Harry odwzajemnił uśmiech.
    - Harry! Mówię do ciebie. Słuchasz mnie w ogóle? - Hermiona szarpała go za ramię. - Pobudka.
    - Cco? Przepraszam, Hermiono, co mówiłaś?
    - Wpatrujesz się w niego, jakbyś na coś czekał. Pobiliście się, czy jak? - dziewczyna wpatrywała się w niego, unosząc brwi. Wyglądała śmiesznie i Harry ledwo powstrzymał się od wybuchnięcia śmiechem.
    - Nie, no co ty? Ostatnimi czasy jakoś nie w głowie mi bójki z D... z Malfoy'em... - No, chyba że bitwa na poduszki, to co innego – dodał w myślach.
    - Ostatnio jesteś jakiś dziwny – zarzuciła mu Hermiona.
    - Ja jestem dziwny? Ty od ostatniego roku jesteś dziwna. Ciągle gdzieś znikasz... - odparował atak Harry. Zauważył, że Hermiona szybko spojrzała na stół nauczycieli. Powędrował za jej wzrokiem i zobaczył, że Snape się w nich wpatruje.
    - Ja... Ja chodzę do biblioteki! Wiesz, że dużo czasu poświęcam nauce...
    - Ciekawa biblioteka – mruknął, ale zrobił to tak cicho, żeby dziewczyna nie usłyszała.
    - Co powiedziałeś?
    - Nic, nic. Słuchaj, ty masz swoje sekrety, ja mam swoje. Co prawda znam twój sekret... - dziewczyna gwałtownie nabrała powietrza, wyglądała, jakby się dusiła. - Ale nie martw się. Ty mój niedługo też poznasz. Zresztą cała szkoła pozna. Niektórzy nie potrafią trzymać języka za zębami.
    - Kto... Skąd wiesz? Jak? Nie, kłamiesz. Ty nic nie wiesz. Nikt nic nie wie... Powiedz, że kłamiesz... - Hermiona miała łzy w oczach. Złapał ją za nadgarstek.
    - Nie kłamię. Ale nic nikomu nie powiem. Czekaj! Uspokój się, posłuchaj – mocniej ścisnął jej przegub, bo zrobiła taki ruch, jakby chciała uciec. Ponad jej ramieniem zauważył, że Snape nadal się w nich wpatruje, jakby miał nagle do nich podejść. - Przestań się wyrywać, bo Snape ma ochotę do nas podejść – zaatakował. Zadziałało, Hermiona zamarła, wpatrując się w niego wielkimi oczami. Harry rozejrzał się, żeby się upewnić, że nikt nie siedzi w pobliżu i nie podsłuchuje. - Już? Okay. Dziwi mnie to, co robisz, ale jestem w stanie cię zrozumieć. Cóż... Też jestem w podobnej sytuacji... - wzrok Hermiony przebiegł po twarzach nauczycieli, jakby podejrzewała, że Harry jest z profesor McGonagall. - Nie, nie. W innej dziwnej sytuacji. Nie powiem ci teraz, ale myślę, że jeszcze dzisiaj się dowiesz... Nie musisz się przede mną ukrywać, okay? Ostatnio zachowujesz się jak wystraszony skrzat domowy...
Szczerze mówiąc Harry nie miał pojęcia, dlaczego w ogóle zaczął rozmowę z Hermioną, ale ucieszył się, gdy na jej twarzy zobaczył lekki uśmiech. Nie wiedziałby, jak ma zakończyć tę rozmowę, ale to rozwiązało się samo.
Rozmowy w Sali nagle ucichły. Harry podniósł głowę, żeby zobaczyć, co się stało. W jego stronę, z tostem w ręku, szedł Draco. Głowę miał dumnie uniesioną i zdawał się nie zauważać zainteresowania jego zachowaniem. Gryfoni wyglądali tak, jakby mieli ochotę wyciągnąć różdżki, na wypadek, jakby Draco zechciał zaatakować Harry'ego. Powstrzymali się jednak, w końcu w Wielkiej Sali byli wszyscy nauczyciele. Harry zauważył, że wszyscy, oprócz Dumbledore'a, są spięci. Dyrektor wpatrywał się w Dracona z dziwnym smutkiem w oczach. W sumie nic dziwnego, jeżeli wszyscy się dowiedzą, to wcześniej czy później dowie się również Voldemort i rodzina Dracona będzie jeszcze mniej bezpieczna.
Mimo to Draco ciągle zbliżał się do Harry'ego, a ten mimowolnie przesunął się, żeby zrobić mu obok siebie miejsce. Hermiona wpatrywała się to w jednego, to w drugiego z szeroko otwartymi oczami i ustami ułożonymi w równiutkie „o”.
Draco jakby nigdy nic usiadł przy stole Gryfonów i sięgnął po szklankę Harry'ego. Harry nawet nie zauważył, że ktoś mu ją znowu napełnił. Blondyn wypił sok i oblizał wargi. Harry wpatrywał się w niego, nie mogąc nic z siebie wydusić. Draco uśmiechnął się lekko.
    - Kiedyś w końcu trzeba. Wolę, żeby się dowiedzieli tak, a nie przez plotki – szepnął, nachylając się nad Harrym. Ciepły, słodki oddech chłopaka owiał mu skórę na policzku, która od razu się naprężyła.
Harry potrafił tylko skinąć głową. Poczuł, że ręka Dracona wędruje pod stołem tam i z powrotem po jego udzie. Chwycił ją i przytrzymał. Erekcja przy całej szkole to nie najlepszy pomysł.
Wydawało się, że w całej Sali nikt oprócz nich nawet nie drgnął. W powietrzu wisiało napięcie. Ludzie nie mieli pojęcia, co się dzieje. Czekali, aż Draco nagle wyciągnie różdżkę i zaatakuje, ale oczywiście nic takiego się nie stało. Hermiona szeptała coś, co brzmiało, jak „Nie... niemożliwe... nie...”.
Nagle Draco wstał, na co wszyscy w sali zareagowali gestem świadczącym o chęci wyciągnięcia różdżek, chwycił Harry'ego za rękę i pociągnął za sobą. Harry nie opierał się, szedł za chłopakiem, wpatrzony w jego plecy.
Kiedy wyszli, w Wielkiej Sali nagle zrobiło się głośno. Wszyscy mówili naraz. Draco zamknął drzwi, co stłumiło nieco szmery rozmów.
    - Boję się, Harry – wyznał. - Ale nie mogłem na to patrzeć. Wszyscy szeptali, ale tak naprawdę tylko nieliczni coś wiedzą. Nienawidzę plotek. Ale boję się o rodziców... - zamilkł, bo Harry zatkał mu usta pocałunkiem. Draco nie opierał się.
- Poradzimy sobie – uśmiechnął się smutno Harry i poprowadził Dracona po schodach na górę.  

15 komentarzy:

  1. Zajebiste, z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham kocham. kocham <3 Jesteś genialna :o Strasznie jestem ciekawa co się wydarzy po ich wyznaniu :> A zdziwko Hermiony... :P
    No dziewczyno, nie wiem co by Ci tu jeszcze pisać... Bo to, że jesteś jednym z moich guru, bożków czy czym tam jeszcze to już oczywiście wiesz i nie wiem czy jest sens by się w każdym komentarzu powtarzać :)
    Chciałabym Cię bardzo przeprosić, że znów z opóźnieniem komentuje ale coś mi się dzieje z przeglądarką i nową notkę widzę dopiero z jedno albo dwudniowym opóźnieniem... Czasem mam ochotę rozwalić kompa z tego powodu bo bardzo wkurzające to potrafi być Agrr.... Bóg mnie nie kocha :o xD
    No nic jak zwykle zrobię reklamę nowej cudnej notki ( jeszcze raz przepraszam za opóźnienie ) :>
    Dużo, dużo, dużo weny drarrowskiej życzę kochana. NOX
    ~Wierna ubóstwiająca fanka Feniksa :* <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki kochana <3 Muszę przyznać, że ja na Twój komentarz czekam z równym zniecierpliwieniem, co Ty na następny rozdział. :D Wchodzę co pół godziny i sprawdzam, czy skomentowałaś. Twoje komentarze cieszą mnie dużo bardziej, niż Ciebie nowe rozdziały, jestem tego pewna. KOCHAM <3

      Usuń
    2. Łożesz normalnie jak to przeczytałam to mi zaciesz z mojej jakże "pięknej" twarzyczki nie schodzi :D Cieszę się bardzo, że moje komentarze sprawiają Ci taką radość :D I czuję, że tym bardziej muszę przeprosić za ich opóźnienia, ale to na prawdę nie moja wina tylko mojej złe przeglądarki, proszę winić ją, nie mnie ! :*
      Ja też Cię bardzo, bardzo kocham i ubóstwiam i z niecierpliwością czekam na nową notkę !!!
      A o to, kto na czyi wpis się bardziej cieszy to się nie kłóćmy, bo jak ja wczoraj zobaczyłam, że moja przeglądarka zaskoczyła to prawie z krzesła nie spadła :O Autentycznie, możesz się spytać moich kumpeli, które przy tym były i mówiły tylko: Spokojnie, spokojnie... A ja dostałam jakiegoś ataku czy coś :D Wiem, wiem to się leczy no ale co ja poradzę noo ... :D
      Ale Ci poemata strzeliłam.. nie ma co xD Mam nadzieję, że będzie Ci się chciało to czytać i że o ogóle to ma jakiś sens, ten komentarz znaczy się xD
      To ja znów dużo weny życzę
      Kocham i uwielbiam :D w

      Usuń
  3. Nie wpadałam dawno i nie zobaczyłam nowego rozdziału... ehh.. xD
    Naprawdę fajnie piszesz. :) Czekam na cd.
    Muszę sobie dodać Twojego bloga do linków żeby nowej notki nie przegapić. :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Poznałam twojego bloga poprzez http://hp-zmierzch-opowiadanie.blogspot.com/ i jestem zachwycona. Draco i Harry są genialni, a ty świetnie piszesz :) Mam nadzieję że nie obrazisz się jeśli dodam adres twojego bloga u siebie :)
    Pozdrawiam i życzę weny :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam Drarry :) i bardzo spodobało mi się twoje opowiadanie
    więc pisze
    Historia jest ciekawa i wciągająca, mam nadzieje ze szybko wstawisz kolejną notkę bo nie mogę się już doczekać

    OdpowiedzUsuń
  6. Już nas nie kochasz.. :( Daj znak życia kochana, bo my tu czekamy na więcej ^^ Mam nadzieję, że wszystko w porządku ;) <3
    -Zniecierpliwiona Feniksa ;)
    Ps. Jakbyś chciała, to zapraszam do mnie: http://zwykle-pozadanie-hd-yaoi.blogspot.com/ Nie umywa się do Twojego, ale mam nadzieję, że da się czytać :<
    Mam nadzieję, że szybko do nas wrócisz!! :D

    OdpowiedzUsuń