wtorek, 5 marca 2013

Ciężka rozmowa


Draco wpatrywał się w twarz Harry'ego, starając się na zawsze zapamiętać wszystkie jej szczegóły. Przyglądał się każdemu drgnięciu jego powieki i lekkiemu uśmiechowi, który kazał sądzić, że śni mu się coś przyjemnego. Wyciągnął rękę i opuszkami palców musnął jego policzek. Harry drgnął, mruknął coś, ale nie otworzył oczu. Draco chwycił wystającą spod kołdry dłoń chłopaka i splótł z nim swoje palce, lekko je uciskając i masując.
    - Kocham cię, Harry – szepnął, nie odrywając spojrzenia od twarzy Gryfona. Ten uśmiechnął się szeroko.
    - Kocham cię – odparł Harry, otwierając oczy i przysuwając się do Dracona, by pocałować go w czubek nosa. W jego oczach tańczyły wesołe ogniki, a spojrzenie zielonych oczu wyrażało taką miłość, że Draco zapragnął już nigdy nie patrzeć na nic oprócz tych oczu.
    - Ty mały oszuście! - zaśmiał się, odwzajemniając gest i przechylając głowę, by móc w końcu złożyć prawdziwy pocałunek na ustach Harry'ego. Chłopak smakował idealnie. Język Dracona przecisnął się pomiędzy pełnymi ustami i ledwo tylko rozchylonymi zębami, docierając w końcu do języka Harry'ego. Jego uszu dobiegł cichy jęk i dopiero po chwili zorientował się, że sam jest jego źródłem.
Ręce Harry'ego owinęły się wokół Dracona i drażniły opuszkami palców skórę na jego karu, plecach, pośladkach. Draco nie mógł już pozostać obojętny. Poczuł przyjemny ból w podbrzuszu i rosnącą erekcję, dla której nie było miejsca pomiędzy ich ciasno splecionymi ciałami. Harry z jękiem oderwał się od jego ust i językiem zaczął wodzić po jego szyi i piersi, znacząc skórę ciepłymi, mokrymi smużkami śliny. Draco drżał, z jego ust wydobywały się ciche jęki, których w żaden sposób nie potrafił już opanować. Wplótł palce we włosy Harry'ego i przycisnął go do swojego ciała, domagając się kolejnych pieszczot. Harry zsunął się jeszcze niżej, wodząc językiem wokół jego pępka, aż doszedł do okolic podbrzusza. Draco westchnął i złapał za wezgłowie łóżka, ledwo się powstrzymując przed ściśnięciem swojego penisa i masturbacją. Harry spojżał na niego wzrokiem pełnym pożądania, od którego Draconowi aż zakręciło się w głowie. Całkowicie poddał się woli Harry'ego.
    - Proszę... - wyjęczał. - Harry, proszę...
    - Jak bardzo tego chcesz? - drażnił się z nim chłopak, łapiąc w palce włoski wokół jego erekcji i lekko za nie ciągnąc.
    - Proszę.. Bardzo. Strasznie... Proszę! - więcej nie udało mu się powiedzieć.
    - Hmmm – mruknął Harry i schylił się.
Draco wyczekiwał tego momentu, ale on nadal nie nadchodził. Zmusił się do zerknięcia na Harry'ego, który również na niego patrzył, uśmiechając się przebiegle.
    - Harry... - jęknął znowu Draco, czując gorący oddech chłopaka owiewający jego członek.
    - Co tylko chcesz – szepnął Harry i w końcu dotknął jego penisa ustami, lekko go całując i drażniąc główkę językiem. Draconem targnął nagły dreszcz, z jego ust wyrwał się zduszony krzyk. Jęczał, kiedy gorące, mokre wnętrze ust Harry'ego otoczyło jego erekcję, ssąc, całując i wciągając coraz głębiej.
Draco zdołał unieść głowę i spojrzeć w dół. Harry jedną ręką chwycił trzon penisa, wywołując kolejne dreszcze, a drugą się masturbował. On również wpatrywał się w twarz Dracona. Draco napotkał pełny miłości wzrok Harry'ego i doszedł, głośno wykrzykując jego imię.
    - Jeszcze nie skończyłem – ostrzegł go Harry, wypuszczając w końcu z ust członek Dracona i przełykając resztę spermy. - Odwróć się – zażądał tonem nie znoszącym sprzeciwu.
Draco nie protestował. Posłusznie odwrócił się i czekał na kolejny ruch Harry'ego. Ten stanął za Draconem i zaczął opuszkami łaskotać go po skórze na pośladkach, wprawiając go w drżenie. Po chwili złapał oba w całe dłonie i ścisnął. Draco był pewien, że zostaną mu siniaki, ale nie przejmował się tym. W tej chwili liczył się tylko Harry i jego przyśpieszony oddech, zapewniający Dracona, że chłopak jest naprawdę podniecony.
Harry był bardzo delikatny, ale kiedy w końcu wszedł w Dracona, ten aż krzyknął. Harry poruszał biodrami w przód i w tył, coraz bardziej przyśpieszając tempo. Draco jęczał, poczuł, że jego członek znowu twardnieje. Złapał go w dłoń i zaczął się masturbować w rytm ruchów Harry'ego. Szczytowali jednocześnie, fale nasienia Harry'ego zalała Dracona od środka i wypłynęła wąską stróżką, kiedy ten w końcu z niego wyszedł.
Padli na łóżko wykończeni, ale szczęśliwi.
    - Kocham cię – powiedział Draco z czułym uśmiechem i odwrócił się na bok, opierając się na łokciu, by móc spojrzeć na Harry'ego. Trzymali się za ręce, bawiąc się swoimi palcami.
    - Wiem, Draco – odparł Harry, zaglądając mu w oczy.

Harry wracał do Pokoju Wspólnego Gryfonów ze smutkiem. Nie chciał rozstawać się z Draconem, ale niestety obowiązki pozostawały obowiązkami. Miał do napisania długi i trudne esej z Transmutacji, a nawet go nie zaczął. W pokoju pełno było uczniów odrabiających lekcje na ostatnią chwilę. Harry wszedł do dormitorium, wziął z kufra wszystkie potrzebne rzeczy i wrócił do zatłoczonego pomieszczenia, szukając sobie wolnego miejsca. Nie zdziwił się, kiedy znalazł je przy stoliku zajętym przez Rona i Hermionę. Podszedł do nich niepewnym krokiem, i usiadł, rozkładając przed sobą podręczniki, pergamin, pióra i kałamarz.
    - Cześć, Harry – przywitała nazbyt wesołym, żeby mógł być szery, głosem.
    - Cześć, Harry – odezwał się Ron. Harry nie spodziewał się, że przyjaciel w ogóle się do niego odezwie, ale przyjął to z wdzięcznością. Uśmiechnął się na próbę do rudzielca, a gdy ten odwzajemnił się równie niepewnym uśmiechem, Harry nie mógł się powstrzymać przed nachyleniem się nad stolikiem i mocnym uściśnięciu przyjaciela. Z ulgą w sercu wziął się za pisanie eseju. Zdziwiło go tylko, że żadne z przyjaciół nie spytało go o jego długą nieobecność. Zastanawiał się, czy Ron opowiedział o tym Hermionie, ale jej mina była jak zwykle przy odrabianiu lekcji bardzo skupiona i Harry nie potrafił niczego wyczytać z jej twarzy.
Po jakimś czasie Hermiona wstała.
    - Idę...
    - Do biblioteki – dokończyli za nią. Popatrzyli na siebie i przez chwilę znów poczuli się jak najlepsi przyjaciele, zanim wszystko tak się pogmatwało.
Hermiona wyszła. Harry bał się niezręcznej ciszy, która mogłaby teraz zapaść, ale do niczego takiego nie doszło, bo nagle do ich stolika dosiedli się bliźniacy.
    - Tylko na to czekaliśmy – powiedział Fred odsuwając zwoje pergaminu na bok i kładąc an stoliku małą skrzyneczkę. - Chcemy wam coś pokazać – dodał.
Otworzył skrzyneczkę i pokazał Harry'emu i Ronowi jej zawartość. Były tam małe, jadowicie zielone cukierki.
    - Co one powodują? - spytał nieufnie Ron. Podniósł do oczu zieloną kapsułkę, podstawiając ją pod światło.
    - Cóż... Zmieniają cię w sowę. Były kanarkowe kremówki, ale to jest czymś zupełnie innym... Wystarczy je dotknąć...
W tym momencie cukierek spadł na podłogę. Ron nie był w stanie go utrzymać, bo jego palce już zmieniały się w długie brązowe pióra. Chłopak próbował krzyknąć, ale z jego ust, które szybko zmieniały się w dziób, wydobyło się tylko nerwowe pohukiwanie. Harry wpatrywał się w niego, nie mogąc powstrzymać się od śmiechu. Reszta Gryfonów również ryczała ze śmiechu, wpatrując się w tę scenę. Harry cieszył się, że sam nie wziął do ręki cukierka, choć już chciał to zrobić. Tymczasem Ron latał wokół stolika, a wiatr wywołany przerażonym trzepotaniem jego skrzydeł powodował, że dookoła zaroiło się od fruwających kawałków pergaminu i piór.
    - Jak to naprawić? - krzyknął Harry do bliźniaków, próbując zagłuszyć ryk obserwatorów.
    - Spokojnie, testowaliśmy to już na sobie! - odkrzyknął George, zginając się w pół ze śmiechu. - Niedługo sam wróci do własnej postaci! A na razie my spadamy! Wolelibyśmy być gdzie indziej, kiedy odzyska swoje ciało! - i zniknął wraz z Fredem i skrzyneczką.
Harry rozejrzał się po twarzach znajomych. Nikt jakoś nie rwał się do pomocy. Wyciągnął więc rękę do Rona, a kiedy ten, najwidoczniej wiedziony sowim instynktem, usiadł na niej, Harry wyszedł z pokoju wspólnego z przyjacielem na ramieniu.
    - Tresowany Ron! - słyszał jeszcze krzyki, puki portret nie zamknął się za nimi.
Harry wszedł do pustej klasy. Ron zleciał z jego ramienia i usiadł na ławce, uparcie wpatrując się w okno. Harry nadal z całej siły powstrzymywał się od śmiechu, ale nie wiedział, czy Ron rozumie teraz jego zachowanie, więc wolał nie ryzykować.
Po dłuższym czasie sowa zaczęła rosnąć i po chwili na ławce przed Harrym siedział rudzielec. Ron przeczesał palcami włosy i westchnął.
    - Idioci. Mogli mnie ostrzec – mówił sam do siebie, gapiąc się na swoje buty. Harry nie wiedział, jak się zachować. Wiedział, że będą musieli poważnie porozmawiać, jeżeli chcą utrzymać tę przyjaźń.
    - Ron... - zaczął.
    - Musimy, Harry? - przerwał mu przyjaciel, wciąż jednak uparcie wpatrując się w swoje buty.
Atmosfera była napięta. Harry'emu było za gorąco, miał ochotę wyjść z klasy i najlepiej od razu pójść na poszukiwanie Dracona.
    - Musimy. Ja muszę. Ron, muszę ci to wytłumaczyć. Ja... Ja naprawdę go kocham. On się zmienił, Ron. Wiem, że obrzydza cię fakt, że jestem gejem, ale Ron... To nadal ten sam ja...
    - Nie ten sam, Harry – przerwał mu Ron. Podniósł głowę i przez długi czas wpatrywał się w Harry'ego. - Zostałem sam, wiesz? Hermiona odsunęła się od nas już rok temu. Rozmawiałem z nią na wakacjach. Wiesz, gdzie ona tak często znikała? Chodziła do chłopaka... Faceta... Mężczyzny. Hermiona kocha Snape'a, Harry – Harry spojrzał na niego z niedowierzaniem, ale w oczach Rona była taka szczerość, że mu uwierzył. - Kocha go z wzajemnością. A teraz ty. I to jest gorsze. Kochasz go? Harry, to Malfoy! Jak to w ogóle możliwe? I nie, Harry. Nie odrzuca mnie twoje gejostwo. Nie odrzuca mnie, bo sam cię kocham! Jestem w tobie zakochany. A ty masz mnie w dupie, bo masz tego blondynka...
Harry stał oniemiały, wpatrując się w Rona. Czy ona naprawdę przed chwilą to powiedział? On go kocha? Ron? Draco coś o tym wspominał, ale...
- Ja też cię kocham, Ron. Ale kocham cię jak brata. Nic więcej do ciebie nie czuję. Jesteś moim przyjacielem, ale nie jestem w tobie zakochany.
    - Nie wierzę, Harry. Nie wierzę, że on też cię kocha. On coś knuje, a ty jesteś tylko jego narzędziem... On jest zły, Harry. Zły do szpiku kości. Pamiętaj o tym...
    - Nie waż się tak mówić! - Harry wybuchnął tak niespodziewanie, że sam się siebie przestraszył. Ale nie mógł pozwolić na to, by ktoś mówił coś takiego o Draconie. Już nie. On się zmienił, Harry całym sercem w to wierzył. - To nie prawda! On mnie kocha, rozumiesz!? A ja kocham jego! - wziął głębszy oddech, musiał ochłonąć. Ron nadal siedział spokojnie. Najwidoczniej spodziewał się takiej reakcji. - Nie wierzę ci, Ron. Mylisz się. My... My wzięliśmy ślub. Wczoraj. Wiem, że Draco mnie kocha.
    - Powaliło cię? Kłamiesz, prawda? To nie może być prawda! Kłamiesz!
Harry zbliżył się do drzwi. Na dzisiaj ta rozmowa była zakończona.
- Nie kłamię, Ron. Kocham go. I nigdy nie będę z tobą. Proszę cię tylko, żebyś zatrzymał to w tajemnicy – i wyszedł z klasy, zamykając za sobą drzwi. Wiedział, że Ron będzie teraz potrzebował sporo czasu na samotne rozmyślanie. 

7 komentarzy:

  1. Uhuhu, no to się porobiło...
    Przypomina mi się moje ff o Harrym i Ronie, jak tam to Harry był z Ronem, a Draco się w Potterze zakochał :D
    A co do rozdziału, to fajny, podoba mi się, a szczególnie ta scena seksu...kocham jak Harry i Draco się pieprzą, a szczególnie, gdy ty to opisujesz. Masz talent, wiesz? Jak przerwiesz pisanie na stałe, to Cię znajdę i zamorduję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe.Mam nadzieję, że na stałe, w każdym razie powróciła do mnie wena, więc nie masz co się martwić ;p

      Usuń
  2. Na początku przepraszam, że tak późno komentuje ale nie miałam wcześniej możliwości żeby przeczytać :( I bardzo tego żałuję :/
    Rozdział genialny :D Nawet nie pomyślałam, że aż tak to się wszystko skomplikuje :o Herma z Snejpem, Ron kocha Harrego :O Jak przeczytałam to moje pierwsza reakcja to "japierdole".
    Genialnie opisujesz każde sceny i zaraz powiadomię o nowym rozdziale u ciebie ( jeszcze raz przepraszam, za opóźnienie)
    Mam nadzieję, że wena nigdy Cię nie opuści, a ty nigdy nie opuścisz nas :) No i jeszcze raz muszę Ci powiedzieć, że Cię kocham, no bo nie wiem jak wyrazić swoje uczucia :D
    Pisz, pisz, a ja dużo magicznej weny życzę. NOX
    ~Feniksa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę pokomplikowałam, niechcący, bo niby na początku dawałam, że Snape kocha się w Draconie, ale co tam. xD Zapomnijmy o tym xD
      W każdym razie wątek miłości Hermiony i Severusa nawiązuje do mojego niedokończonego, bo zabrakło mi weny, Sevmione.

      Usuń
    2. Gdzie dokładnie mnie reklamujesz? :)

      Usuń
    3. Nie wiem czy moja reklama coś daje, bo ludzie na mojej stronie są baardzo leniwi niestety :( Ale wiem, że jedna dziewczyna zaczęła czytać :P Tutaj link: http://www.facebook.com/pages/Mcgonagall-zawsze-spoko/142453362575394
      Jeśli by Ci się coś nie podobało w reklamie ( styl jej lub coś takiego ) to proszę się nie krępować i pisać zażalenia :)
      Ps. Moj nick admina to oczywiście Drarry
      ~Feniksa

      Usuń
  3. Przypadkowo odkryłam, że jesteś fanka Sagi o Ludziach Lodu, więc może zainteresuje cię ten blog:
    www.sagaoludziachlodu-rysunki.blogspot.com
    Czytam właśnie ff od Shiry, jak znajdę czas to poczytam także u ciebie:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń