Draco wpatrywał się w twarz Harry'ego, starając się
na zawsze zapamiętać wszystkie jej szczegóły. Przyglądał się
każdemu drgnięciu jego powieki i lekkiemu uśmiechowi, który kazał
sądzić, że śni mu się coś przyjemnego. Wyciągnął rękę i
opuszkami palców musnął jego policzek. Harry drgnął, mruknął
coś, ale nie otworzył oczu. Draco chwycił wystającą spod kołdry
dłoń chłopaka i splótł z nim swoje palce, lekko je uciskając i
masując.
- Kocham cię, Harry – szepnął, nie odrywając
spojrzenia od twarzy Gryfona. Ten uśmiechnął się szeroko.
- Kocham cię – odparł Harry, otwierając oczy i
przysuwając się do Dracona, by pocałować go w czubek nosa. W
jego oczach tańczyły wesołe ogniki, a spojrzenie zielonych oczu
wyrażało taką miłość, że Draco zapragnął już nigdy nie
patrzeć na nic oprócz tych oczu.
- Ty mały oszuście! - zaśmiał się, odwzajemniając
gest i przechylając głowę, by móc w końcu złożyć prawdziwy
pocałunek na ustach Harry'ego. Chłopak smakował idealnie. Język
Dracona przecisnął się pomiędzy pełnymi ustami i ledwo tylko
rozchylonymi zębami, docierając w końcu do języka Harry'ego.
Jego uszu dobiegł cichy jęk i dopiero po chwili zorientował się,
że sam jest jego źródłem.
Ręce Harry'ego owinęły się wokół Dracona i
drażniły opuszkami palców skórę na jego karu, plecach,
pośladkach. Draco nie mógł już pozostać obojętny. Poczuł
przyjemny ból w podbrzuszu i rosnącą erekcję, dla której nie
było miejsca pomiędzy ich ciasno splecionymi ciałami. Harry z
jękiem oderwał się od jego ust i językiem zaczął wodzić po
jego szyi i piersi, znacząc skórę ciepłymi, mokrymi smużkami
śliny. Draco drżał, z jego ust wydobywały się ciche jęki,
których w żaden sposób nie potrafił już opanować. Wplótł
palce we włosy Harry'ego i przycisnął go do swojego ciała,
domagając się kolejnych pieszczot. Harry zsunął się jeszcze
niżej, wodząc językiem wokół jego pępka, aż doszedł do okolic
podbrzusza. Draco westchnął i złapał za wezgłowie łóżka,
ledwo się powstrzymując przed ściśnięciem swojego penisa i
masturbacją. Harry spojżał na niego wzrokiem pełnym pożądania,
od którego Draconowi aż zakręciło się w głowie. Całkowicie
poddał się woli Harry'ego.
- Proszę... - wyjęczał. - Harry, proszę...
- Jak bardzo tego chcesz? - drażnił się z nim
chłopak, łapiąc w palce włoski wokół jego erekcji i lekko za
nie ciągnąc.
- Proszę.. Bardzo. Strasznie... Proszę! - więcej nie
udało mu się powiedzieć.
- Hmmm – mruknął Harry i schylił się.
Draco wyczekiwał tego momentu, ale on nadal nie
nadchodził. Zmusił się do zerknięcia na Harry'ego, który również
na niego patrzył, uśmiechając się przebiegle.
- Harry... - jęknął znowu Draco, czując gorący
oddech chłopaka owiewający jego członek.
- Co tylko chcesz – szepnął Harry i w końcu
dotknął jego penisa ustami, lekko go całując i drażniąc główkę
językiem. Draconem targnął nagły dreszcz, z jego ust wyrwał się
zduszony krzyk. Jęczał, kiedy gorące, mokre wnętrze ust
Harry'ego otoczyło jego erekcję, ssąc, całując i wciągając
coraz głębiej.
Draco zdołał unieść głowę i spojrzeć w dół.
Harry jedną ręką chwycił trzon penisa, wywołując kolejne
dreszcze, a drugą się masturbował. On również wpatrywał się w
twarz Dracona. Draco napotkał pełny miłości wzrok Harry'ego i
doszedł, głośno wykrzykując jego imię.
- Jeszcze nie skończyłem – ostrzegł go Harry,
wypuszczając w końcu z ust członek Dracona i przełykając resztę
spermy. - Odwróć się – zażądał tonem nie znoszącym
sprzeciwu.
Draco nie protestował. Posłusznie odwrócił się i
czekał na kolejny ruch Harry'ego. Ten stanął za Draconem i zaczął
opuszkami łaskotać go po skórze na pośladkach, wprawiając go w
drżenie. Po chwili złapał oba w całe dłonie i ścisnął. Draco
był pewien, że zostaną mu siniaki, ale nie przejmował się tym. W
tej chwili liczył się tylko Harry i jego przyśpieszony oddech,
zapewniający Dracona, że chłopak jest naprawdę podniecony.
Harry był bardzo delikatny, ale kiedy w końcu wszedł
w Dracona, ten aż krzyknął. Harry poruszał biodrami w przód i w
tył, coraz bardziej przyśpieszając tempo. Draco jęczał, poczuł,
że jego członek znowu twardnieje. Złapał go w dłoń i zaczął
się masturbować w rytm ruchów Harry'ego. Szczytowali jednocześnie,
fale nasienia Harry'ego zalała Dracona od środka i wypłynęła
wąską stróżką, kiedy ten w końcu z niego wyszedł.
Padli na łóżko wykończeni, ale szczęśliwi.
- Kocham cię – powiedział Draco z czułym uśmiechem
i odwrócił się na bok, opierając się na łokciu, by móc
spojrzeć na Harry'ego. Trzymali się za ręce, bawiąc się swoimi
palcami.
- Wiem, Draco – odparł Harry, zaglądając mu w
oczy.
Harry wracał do Pokoju Wspólnego Gryfonów ze
smutkiem. Nie chciał rozstawać się z Draconem, ale niestety
obowiązki pozostawały obowiązkami. Miał do napisania długi i
trudne esej z Transmutacji, a nawet go nie zaczął. W pokoju pełno
było uczniów odrabiających lekcje na ostatnią chwilę. Harry
wszedł do dormitorium, wziął z kufra wszystkie potrzebne rzeczy i
wrócił do zatłoczonego pomieszczenia, szukając sobie wolnego
miejsca. Nie zdziwił się, kiedy znalazł je przy stoliku zajętym
przez Rona i Hermionę. Podszedł do nich niepewnym krokiem, i
usiadł, rozkładając przed sobą podręczniki, pergamin, pióra i
kałamarz.
- Cześć, Harry – przywitała nazbyt wesołym, żeby
mógł być szery, głosem.
- Cześć, Harry – odezwał się Ron. Harry nie
spodziewał się, że przyjaciel w ogóle się do niego odezwie, ale
przyjął to z wdzięcznością. Uśmiechnął się na próbę do
rudzielca, a gdy ten odwzajemnił się równie niepewnym uśmiechem,
Harry nie mógł się powstrzymać przed nachyleniem się nad
stolikiem i mocnym uściśnięciu przyjaciela. Z ulgą w sercu wziął
się za pisanie eseju. Zdziwiło go tylko, że żadne z przyjaciół
nie spytało go o jego długą nieobecność. Zastanawiał się, czy
Ron opowiedział o tym Hermionie, ale jej mina była jak zwykle przy
odrabianiu lekcji bardzo skupiona i Harry nie potrafił niczego
wyczytać z jej twarzy.
Po jakimś czasie Hermiona wstała.
- Idę...
- Do biblioteki – dokończyli za nią. Popatrzyli na
siebie i przez chwilę znów poczuli się jak najlepsi przyjaciele,
zanim wszystko tak się pogmatwało.
Hermiona wyszła. Harry bał się niezręcznej ciszy,
która mogłaby teraz zapaść, ale do niczego takiego nie doszło,
bo nagle do ich stolika dosiedli się bliźniacy.
- Tylko na to czekaliśmy – powiedział Fred
odsuwając zwoje pergaminu na bok i kładąc an stoliku małą
skrzyneczkę. - Chcemy wam coś pokazać – dodał.
Otworzył skrzyneczkę i pokazał Harry'emu i Ronowi jej
zawartość. Były tam małe, jadowicie zielone cukierki.
- Co one powodują? - spytał nieufnie Ron. Podniósł
do oczu zieloną kapsułkę, podstawiając ją pod światło.
- Cóż... Zmieniają cię w sowę. Były kanarkowe
kremówki, ale to jest czymś zupełnie innym... Wystarczy je
dotknąć...
W tym momencie cukierek spadł na podłogę. Ron nie był
w stanie go utrzymać, bo jego palce już zmieniały się w długie
brązowe pióra. Chłopak próbował krzyknąć, ale z jego ust,
które szybko zmieniały się w dziób, wydobyło się tylko nerwowe
pohukiwanie. Harry wpatrywał się w niego, nie mogąc powstrzymać
się od śmiechu. Reszta Gryfonów również ryczała ze śmiechu,
wpatrując się w tę scenę. Harry cieszył się, że sam nie wziął
do ręki cukierka, choć już chciał to zrobić. Tymczasem Ron latał
wokół stolika, a wiatr wywołany przerażonym trzepotaniem jego
skrzydeł powodował, że dookoła zaroiło się od fruwających
kawałków pergaminu i piór.
- Jak to naprawić? - krzyknął Harry do bliźniaków,
próbując zagłuszyć ryk obserwatorów.
- Spokojnie, testowaliśmy to już na sobie! -
odkrzyknął George, zginając się w pół ze śmiechu. - Niedługo
sam wróci do własnej postaci! A na razie my spadamy! Wolelibyśmy
być gdzie indziej, kiedy odzyska swoje ciało! - i zniknął wraz z
Fredem i skrzyneczką.
Harry rozejrzał się po twarzach znajomych. Nikt jakoś
nie rwał się do pomocy. Wyciągnął więc rękę do Rona, a kiedy
ten, najwidoczniej wiedziony sowim instynktem, usiadł na niej, Harry
wyszedł z pokoju wspólnego z przyjacielem na ramieniu.
- Tresowany Ron! - słyszał jeszcze krzyki, puki
portret nie zamknął się za nimi.
Harry wszedł do pustej klasy. Ron zleciał z jego
ramienia i usiadł na ławce, uparcie wpatrując się w okno. Harry
nadal z całej siły powstrzymywał się od śmiechu, ale nie
wiedział, czy Ron rozumie teraz jego zachowanie, więc wolał nie
ryzykować.
Po dłuższym czasie sowa zaczęła rosnąć i po chwili
na ławce przed Harrym siedział rudzielec. Ron przeczesał palcami
włosy i westchnął.
- Idioci. Mogli mnie ostrzec – mówił sam do siebie,
gapiąc się na swoje buty. Harry nie wiedział, jak się zachować.
Wiedział, że będą musieli poważnie porozmawiać, jeżeli chcą
utrzymać tę przyjaźń.
- Ron... - zaczął.
- Musimy, Harry? - przerwał mu przyjaciel, wciąż
jednak uparcie wpatrując się w swoje buty.
Atmosfera była napięta. Harry'emu było za gorąco,
miał ochotę wyjść z klasy i najlepiej od razu pójść na
poszukiwanie Dracona.
- Musimy. Ja muszę. Ron, muszę ci to wytłumaczyć.
Ja... Ja naprawdę go kocham. On się zmienił, Ron. Wiem, że
obrzydza cię fakt, że jestem gejem, ale Ron... To nadal ten sam
ja...
- Nie ten sam, Harry – przerwał mu Ron. Podniósł
głowę i przez długi czas wpatrywał się w Harry'ego. - Zostałem
sam, wiesz? Hermiona odsunęła się od nas już rok temu.
Rozmawiałem z nią na wakacjach. Wiesz, gdzie ona tak często
znikała? Chodziła do chłopaka... Faceta... Mężczyzny. Hermiona
kocha Snape'a, Harry – Harry spojrzał na niego z niedowierzaniem,
ale w oczach Rona była taka szczerość, że mu uwierzył. - Kocha
go z wzajemnością. A teraz ty. I to jest gorsze. Kochasz go?
Harry, to Malfoy! Jak to w ogóle możliwe? I nie, Harry. Nie
odrzuca mnie twoje gejostwo. Nie odrzuca mnie, bo sam cię kocham!
Jestem w tobie zakochany. A ty masz mnie w dupie, bo masz tego
blondynka...
Harry stał oniemiały, wpatrując się w Rona. Czy ona
naprawdę przed chwilą to powiedział? On go kocha? Ron? Draco coś
o tym wspominał, ale...
- Ja też cię kocham, Ron. Ale kocham cię jak brata.
Nic więcej do ciebie nie czuję. Jesteś moim przyjacielem, ale nie
jestem w tobie zakochany.
- Nie wierzę, Harry. Nie wierzę, że on też cię
kocha. On coś knuje, a ty jesteś tylko jego narzędziem... On jest
zły, Harry. Zły do szpiku kości. Pamiętaj o tym...
- Nie waż się tak mówić! - Harry wybuchnął tak
niespodziewanie, że sam się siebie przestraszył. Ale nie mógł
pozwolić na to, by ktoś mówił coś takiego o Draconie. Już nie.
On się zmienił, Harry całym sercem w to wierzył. - To nie
prawda! On mnie kocha, rozumiesz!? A ja kocham jego! - wziął
głębszy oddech, musiał ochłonąć. Ron nadal siedział
spokojnie. Najwidoczniej spodziewał się takiej reakcji. - Nie
wierzę ci, Ron. Mylisz się. My... My wzięliśmy ślub. Wczoraj.
Wiem, że Draco mnie kocha.
- Powaliło cię? Kłamiesz, prawda? To nie może być
prawda! Kłamiesz!
Harry zbliżył się do drzwi. Na dzisiaj ta rozmowa
była zakończona.
- Nie kłamię, Ron. Kocham go. I nigdy nie będę z
tobą. Proszę cię tylko, żebyś zatrzymał to w tajemnicy – i
wyszedł z klasy, zamykając za sobą drzwi. Wiedział, że Ron
będzie teraz potrzebował sporo czasu na samotne rozmyślanie.
Uhuhu, no to się porobiło...
OdpowiedzUsuńPrzypomina mi się moje ff o Harrym i Ronie, jak tam to Harry był z Ronem, a Draco się w Potterze zakochał :D
A co do rozdziału, to fajny, podoba mi się, a szczególnie ta scena seksu...kocham jak Harry i Draco się pieprzą, a szczególnie, gdy ty to opisujesz. Masz talent, wiesz? Jak przerwiesz pisanie na stałe, to Cię znajdę i zamorduję :)
Hehe.Mam nadzieję, że na stałe, w każdym razie powróciła do mnie wena, więc nie masz co się martwić ;p
UsuńNa początku przepraszam, że tak późno komentuje ale nie miałam wcześniej możliwości żeby przeczytać :( I bardzo tego żałuję :/
OdpowiedzUsuńRozdział genialny :D Nawet nie pomyślałam, że aż tak to się wszystko skomplikuje :o Herma z Snejpem, Ron kocha Harrego :O Jak przeczytałam to moje pierwsza reakcja to "japierdole".
Genialnie opisujesz każde sceny i zaraz powiadomię o nowym rozdziale u ciebie ( jeszcze raz przepraszam, za opóźnienie)
Mam nadzieję, że wena nigdy Cię nie opuści, a ty nigdy nie opuścisz nas :) No i jeszcze raz muszę Ci powiedzieć, że Cię kocham, no bo nie wiem jak wyrazić swoje uczucia :D
Pisz, pisz, a ja dużo magicznej weny życzę. NOX
~Feniksa
Trochę pokomplikowałam, niechcący, bo niby na początku dawałam, że Snape kocha się w Draconie, ale co tam. xD Zapomnijmy o tym xD
UsuńW każdym razie wątek miłości Hermiony i Severusa nawiązuje do mojego niedokończonego, bo zabrakło mi weny, Sevmione.
Gdzie dokładnie mnie reklamujesz? :)
UsuńNie wiem czy moja reklama coś daje, bo ludzie na mojej stronie są baardzo leniwi niestety :( Ale wiem, że jedna dziewczyna zaczęła czytać :P Tutaj link: http://www.facebook.com/pages/Mcgonagall-zawsze-spoko/142453362575394
UsuńJeśli by Ci się coś nie podobało w reklamie ( styl jej lub coś takiego ) to proszę się nie krępować i pisać zażalenia :)
Ps. Moj nick admina to oczywiście Drarry
~Feniksa
Przypadkowo odkryłam, że jesteś fanka Sagi o Ludziach Lodu, więc może zainteresuje cię ten blog:
OdpowiedzUsuńwww.sagaoludziachlodu-rysunki.blogspot.com
Czytam właśnie ff od Shiry, jak znajdę czas to poczytam także u ciebie:)
Pozdrawiam:)