Przez kilka kolejnych dni nie spotykali się zbyt często, ale Draco
wykorzystywał każdą okazję, by móc choć spojrzeć na Harry'ego.
Nauczyciel byli bezlitośni, zadawali im nadzwyczaj dużo pracy, więc
tak naprawdę prawie w ogóle nie mieli czasu wolnego. Nieubłaganie
zbliżały się święta, Hagrid znosił do Wielkiej Sali ogromne
choinki, wszędzie wisiały światełka i jarzębina. Oj, kilka razy
wykorzystali ją jako pretekst do pocałunków. Draco uśmiechnął
się na samo wspomnienie mokrych ust ukochanego.
Harry powiedział mu o tym, że Hermiona i Snape są parą.
Wstrząsnęło to nim. Czyżby źle rozumiał zachowanie nauczyciela?
Może ten po prostu się troszczył o swojego chrześniaka, nic
więcej? Mimo wszystko to jeden nachalny problem z głowy.
Draco szedł korytarzem. Na widok każdej wiszącej jarzębiny
żałował, że nie ma z nim Harry'ego. Był zamyślony, nie miał
pojęcia, dokąd idzie, po prostu szedł. W pewnym momencie, jak
często ostatnio, uświadomił sobie, że stoi pod drzwiami
biblioteki. Miał dzisiaj dwa eseje do napisania, więc, skoro już
tam był, postanowił wejść do środka po jakieś pomocne książki.
Zdjął z półki pierwsze z brzegu tomy i usiadł w swoim ulubionym
fotelu, zabierając się za szukanie odpowiednich rozdziałów.
- Draco. Dracuś – usłyszał czyjś głos. Spojrzał w górę. No
pięknie, Parkinson.
- Czego chcesz, Pansy? - starał się mówić uprzejmie, ale zdawał
sobie sprawę, że nie udało mu się to.
Parkinson uśmiechnęła się, nie zauważając złości w jego
głosie i usiadła mu na kolanach, ramionami oplatając jego szyję.
Było to nader nieprzyjemne położenie, ale Draco nie bardzo
wiedział, jak się od niej uwolnić.
- Oh, Dracuś. Tak się cieszę – gadała przejęta. - Jestem
szczęśliwa. Ty też, prawda? Już dawno ze sobą nie
rozmawialiśmy. Cieszysz się, prawda Draco?
- Z czego mam się cieszyć? - warknął, starając się wypleść
jej palce ze swoich włosów. - Zejdź ze mnie, dusisz mnie –
powiedział, ale nie przyniosło to żadnego skutku.
- No jak to „Z czego?”. Nie udawaj. No przecież ze ślubu
głuptasie – zaśmiała się.
- Skąd wiesz o...
- Dziwny dzisiaj jesteś, wiesz? Jak mam nie wiedzieć? W końcu to
ze mną masz się ożenić, prawda? - w końcu Draco zrozumiał, o
czym mówiła, ale wcale go to nie uszczęśliwiło. Nie lubił
kłamać, a przecież nie mógł jej powiedzieć prawdy.
- A, to. Myślałem o czymś innym – grał na zwłokę. Nie
kłamał.
- Taaak? A o czym? Masz przede mną jakieś tajemnice? - śmiała
się żartobliwie, mocniej oplatając jego szyję ramionami.
- Oh, nie jedną – powiedział zgodnie z prawdą, na co dziewczyna
zareagowała głośnym chichotem.
- Jak już zostaniemy małżeństwem, będziesz musiał mi je
wszystkie zdradzić – oświadczyła, próbując przytulić się do
niego, ale przytrzymał ją na odległość ramienia.
- JEŻELI zostaniemy małżeństwem. Śmiem wątpić. Czasy się
zmieniają, realia życiowe też – powiedział i z satysfakcją
stwierdził, że z jej twarzy w końcu zniknął ten głupkowaty
uśmiech.
- Co masz na myśli? - spytała tonem nie znoszącym sprzeciwu,
wpatrując mu się w oczy.
Od odpowiedzi uratował go odgłos kroków za nim. Po chwili usłyszał
głos.
- Hej, Parkinson! - rzucił Harry wesołym tonem. - Myślę, że
mogę odpowiedzieć na twoje pytanie – dodał, zatrzymując się.
Draco odwrócił głowę i spojrzał chłopakowi w twarz. Harry
jednak nie patrzył na niego, lecz na siedzącą na jego kolanach
dziewczynę.
- Czego chcesz, Potter? Podsłuchiwałeś? Nie wydaje mi się, żebyś
TY mógł cokolwiek wiedzieć o tej sytuacji. Odwal się – jeszcze
bardziej, jeżeli to w ogóle możliwe, przysunęła się do
Dracona.
Draco dostrzegł cień złości w oczach Harry'ego. Uśmiechnął
się, wyczuwając mimowolną zazdrość ukochanego.
- Myślę, że wiem więcej, niż ci się wydaje. Więcej niż ty...
Więcej niż ktokolwiek – mówiąc to podszedł do fotela i
położył ręce na ramionach Dracona. Dziewczyna syknęła na ten
widok. - Ślubu nie będzie, ten Ślizgon jest już zajęty. Znajdź
sobie własnego. Więc, idąc za własną radą, odwal się – po
tych słowach nachylił się i lekko pocałował Dracona w usta,
wciąż patrząc Parkinson w oczy. Zaśmiał się cicho, gdy ta
podskoczyła i wylądowała na podłodze.
- Od razu lepiej - mruknął Draco. Wziął Harry'ego za rękę i
pociągnął go na miejsce, które jeszcze przed chwilą zajmowała
Pansy. - Bardziej tu pasujesz – stwierdził, przytulając go.
Dziewczyna wybałuszyła oczy.
- Pedały – syknęła z obrzydzeniem i odwróciła się na pięcie.
- Wolę określenie geje – rzucił jej na odchodne Draco.
Przez chwilę panowała cisza. Draco wpatrywał się w Harry'ego,
próbując odgadnąć jego nastrój, ale nie udało mu się to. Twarz
Harry'ego nie wyrażała żadnych emocji. W końcu Draco postanowił
przerwać milczenie.
- O czym myślisz? - zapytał.
- Szybko się rozejdzie. Nie zdziwię się, jeżeli jutro cała
szkoła będzie o tym mówić – odpowiedział Harry. Nie patrzył
na Dracona, tylko gdzieś ponad jego ramieniem.
- Jesteś na mnie...
- Zły? Nie, nie jestem. Ale jestem cholernie zazdrosny. Wiem, że
nic nie zrobiłeś, ale mimo wszystko... Siedziała ci na kolanach,
przytulała cię. Miałem ochotę walnąć ją jakąś klątwą.
Draco uśmiechnął się mimowolnie.
- Zazdrosny mówisz? Chyba będę musiał ci udowodnić, że
niepotrzebnie... Jak uważasz?
Harry w końcu również się uśmiechnął i spojrzał Draconowi w
oczy.
- Myślę, że to będzie niezbędne.
Harry bez słowa wstał i pociągnął Dracona ze rękę. Zresztą
Draco wcale się nie opierał, szedł posłusznie za brunetem,
spoglądając przy okazji na jego zgrabny tyłek. Czuł, że w
spodniach ma coraz mniej miejsca i chciał je jak najszybciej
ściągnąć.
Harry sam był zaszokowany swoimi emocjami. Nie wiedział, że
potrafi być aż tak zazdrosny, ale kiedy zobaczył, że ta
dziewczyna siedzi na kolanach jego ukochanego, ledwo się opanował.
Był dumny z siebie, że tak spokojnie udało mu się to wszystko
rozegrać, ale teraz czuł, że dłużej nie wytrzyma. Zaciągnął
Dracona do Pokoju Życzeń, rzucił na łóżko i w końcu dał upust
swojej zazdrości. Długo się kochali, aż w końcu opadli bez sił
i leżeli tak, wpatrując się w swoje nagie ciała.
Harry podziwiał idealne rysy Dracona, uśmiechając się lekko.
- O czym myślisz? - wyrwał go z zamyślenia głos blondyna.
- Jesteś piękny. Idealny. I mój, tylko mój – powiedział,
przysuwając się do niego, by móc poczuć dotyk jego ciała i
bicie jego serca.
Draco nie odpowiedział. Harry patrzył na zbliżające się do jego
twarzy usta i po chwili zatopili się w delikatnym, ale bardzo
namiętnym pocałunku.
Zegarek na szafce nocnej wskazywał kilka minut po północy. Harry
leżał, wsłuchując się w miarowy oddech Dracona. Był pewien, że
chłopak już śpi, ale po chwili usłyszał jego głos.
- Kocham cię, Harry.
Nie odpowiedział. Otoczył go ramieniem i zasnął wtulony w
ukochaną osobę.
*****************
Wiem, wiem, nawaliłam. Rozdział krótki, nieudany, w dodatku po strasznie długiej przerwie... W ogóle nie miałam czasu na pisanie. Wybaczcie. xd
Postaram się wstawiać posty częściej, ale nic nie obiecuję, bo nadal mam strasznie dużo pracy.
Postaram się wstawiać posty częściej, ale nic nie obiecuję, bo nadal mam strasznie dużo pracy.
Liczę na Wasze komentarze. :)
Nawaliłaś? NAWALIŁAŚ? Dziewczyno, ten rozdział jest genialny, jak wszystkie inne! Jak pewnie dobrze wiesz, to kocham Twoje ff i czekam na kolejne rozdziały :D
OdpowiedzUsuń~Twoja wierna fanka <3 :D
Właściwie to nie jestem tolerancyjna jeśli chodzi o związki homo, ale Twoje opowiadanko fajnie się czyta. :)
OdpowiedzUsuńNa początku: Jak mogłaś mnie zostawić na tak długi czas :o Toż to skandal, a ja kilka razy dziennie sprawdzałam czy aby nie dodała nowego rozdziału, a moje załamanie psychiczne gdy się okazało, że go brak :( :o ( Wiem to chore :( ale co poradzę na to, że zakochałam się w twoim opowiadaniu :o ) I dzisiaj patrzę, a notka dodana 2 kwietnia :o A wczoraj sprawdzałam ze 2 razy i cały czas był tylko rozdział poprzedni :( Złaa przeglądarka... I sorki za takie wyrzuty, doskonale rozumiem, że masz dużo pracy :>
OdpowiedzUsuńA co do notki to cudo <3 Nie wiem dlaczego uważasz, że nie jest idealna... Zazdrość Harrego... Cudne po prostu i mam nadzieję, że jeszcze pokarmisz nas paroma taki scenkami :D I do tego czuję, że zbliża się moment, gdy cała szkoła dowie się o nich...<3 Strasznie jestem ciekawa reakcji pozostałych uczniów :D Ale już wiem, że nas nie zawiedziesz :P
W głębi serduszka liczę, że na nową notkę nie karzesz nam czekać tak długo bo nie wyrobię po prostu :o
Aaa i na koniec oczywiście dodam, że poinformuję o nowej cudownej notce <3
No nic, ja dużo weny życzę i odrobinki wolnego czasu. NOX
~oddana, wierna, zakochana fanka, Feniksa :D
Strasznie mi sie podoba, chyba najlepsze Drarry jakie czytałam.. Lepsze od Sevmiony (ale tamto też było świetne). Życzę weny ;)
OdpowiedzUsuń