czwartek, 7 lutego 2013

Czy jesteś na to gotowy?


Co ty mówisz, Harry? Jak ty to sobie wyobrażasz? Ślub? Przecież jesteśmy facetami...
Był niedzielny poranek, nadal siedzieli na łóżku. Dzisiaj było wyjście do Hogsmeade, ale zrezygnowali z niego. Woleli być ze sobą.
- Dlaczego nie? - zapytał buntowniczo Harry. - Przecież w świecie czarodziejów nie ma z tym problemów. Możemy to zrobić po cichu, choćby za tydzień. Twój ojciec nie będzie już miał nic do powiedzenia. Schowamy się pod niewidką wymkniemy się z zamku i weźmiemy ślub w Hogsmeade. W dupie mam to, co pomyślą inni. Kocham cię, Draco – to powiedziawszy nachylił się i pocałował Dracona, przewracając go na poduszki.
Draco nie protestował. Harry nawet nie zdawał sobie sprawy z tego, jak bardzo ucieszył blondyna fakt, że jest gotów wziąć z nim ślub.
Nagle Draco podniósł się i to tak gwałtownie, że Harry poleciał do tyłu.
- Przepraszam – powiedział Ślizgon, ciągnąc Harry'ego do góry. - Mam coś dla ciebie. Jest w spodniach...
- Na nocnej szafce – przerwał mu Harry. - Wypadło ci z kieszeni, kiedy cię rozbierałem. Nie zaglądałem do środka – wyciągnął rękę i wziął paczuszkę. - Mogę już to zobaczyć?
- Już wczoraj mogłeś... Ale cieszę się, że zaczekałeś z tym na mnie – uśmiechnął się ciepło blondyn.
Harry rozwinął torebeczkę i wyciągnął z niej coś metalowego. Okazało się, że to wisiorek przedstawiający węża. Uśmiechnął się i odwrócił się do Dracona tyłem, żeby ten mógł mu go zapiąć na szyi. Był zimny i ciężki, ale Harry od razu go pokochał.
- Do kompletu z moim lwem – uśmiechnął się Draco, po czym przyciągnął do sobie bruneta, kładąc go na sobie i mocno całując. Wisiorki musiały być zaczarowane, bo nagle metalowy wąż podpełzł do lwa i owinął się wokół niego, na co lew zamruczał z wyraźnej przyjemności.
- Te wisiorki będą pokazywać nasze uczucia do siebie nawzajem – powiedział Draco, widząc zdziwioną i zafascynowaną minę Harry'ego.
Harry poczuł, że jego miłość do tego blondyna, który leżał teraz pod nim i czekał z zaniepokojoną miną na jego reakcją, nigdy się nie skończy. Że kocha go bardziej, niż cokolwiek na świecie. Dla niego gotów był znieść wszelkie upokorzenia, a nawet umrzeć. Pociągnął go, tak, że teraz Draco leżał na wierzchu i szepnął.
- Już, Draco. Teraz jest dobry moment – przez chwilę Ślizgon patrzył na niego nic nie rozumiejącym wzrokiem, ale nagle w jego oczach zabłysło zrozumienie i wielka, wielka miłość.
- Dzięki tobie mamy mniej kłopotów z ubraniem – zaśmiał się Harry'emu do ucha, ale w tym śmiechu można było wyczuć nutkę niepokoju.
Draco zaczął całować Harry'ego. Najpierw w usta, później zjechał niżej, na brodę, szyję, pierś, aż doszedł do brzucha. Tam się zatrzymał, robiąc kółeczka językiem wokół pępka Harry'ego, aż tego przeszły dreszcze, i powoli zaczął wracać do góry, aż znów pocałował Harry'ego w usta.
Harru poczuł, że jego bokserki robią się ciaśniejsze. Draco też musiał to zauważyć, bo włożył rękę pod kołdrę i zaczął masować rosną wypukłość w jego bokserkach. Harry jęknął i mocniej przycisnął do siebie Dracona, dłonią szukając jego majtek. W końcu je znalazł i drżącą ręką złapał przez materiał jego wielkiego, stojącego penisa. Nie potrafił już myśleć, po prostu czuł. Czuł Dracona, kochał go.
Draco zsunął się nieco niżej i zdjął Harry'emu bokserki. Harry jęknął. Nie mógł się ruszyć, patrzył tylko jak Draco klęka i zdejmuje również swoje majtki. Później Draco odwrócił Harry'ego na plecy i lekko uniósł mu biodra, a po chwili... Był już w Harrym.
Harry poczuł przeszywający ból i w pierwszej chwili próbował się wyrwać, ale zaraz uspokoił się, zagryzł tylko wargi. Draco przesuwał się powoli w przód i w tył, w przód i w tył... Robił to tak delikatnie, że po chwili ból zelżał i Harry w końcu poczuł przyjemność Draco złapał jego członka i wodził po nim dłonią. Harry westchnął. Słyszał, że Draco również jęczy. Jeszcze chwila... Harry i Draco doszli równocześnie. Nasienie Dracona wylało się z Harry'ego.
Draco znów odwrócił Harry'ego. Ten jęknął, tym razem znowu z bólu.
- Przepraszam, starałem się być delikatny – szepnął Draco nachylając się nad nim i składając na jego ustach łagodny pocałunek.
Harry próbował się uśmiechnąć, ale na jego twarzy pojawił się tylko zbolały grymas.

Draco położył się obok Harry'ego i odwrócił go na brzuch, żeby tak nie cierpiał. Głowę bruneta położył na swojej piersi twarzą zwracając ją do swojej twarzy. Gładził go po czarnych włosach, puki Gryfon nie usnął.
Draco patrzył na tę piękną twarz, na tę bliznę na czole. Kochał wszystko, co było związane z tym chłopakiem. Kochał w nim to, że zasypiając złapał go kurczowo za rękę. Kochał sposób, w jaki Harry siedział na miotle. Kochał jego śmiech i to, jak na Eliksirach patrzy z nienawiścią na Snape'a. Kochał go.
Kiedy Harry zaproponował ślub bał się. Nigdy jeszcze nie przeciwstawił się ojcu. Ale w żadnym razie nie chciał żenić się z Parkinson. Teraz już wiedział, że nie obchodzi go zdanie ojca. Kochał Harry'ego i to za niego chciał wyjść. Cieszył się, że Harry też tego chce.
Nie martwił się już tym, co powiedzą inni. Wiedział, że będą plotkować i wyśmiewać się z nich, ale nie obchodziło go to. Ważny był tylko Harry.
Draco uśmiechnął się szczęśliwy i zamknął oczy, próbując zasnąć. Jednak po dłuższej chwili stwierdził, że nic z tego nie będzie. Nadal miał strasznego kaca i potrzebował wody. Wstał ostrożnie z łóżka, układając Harry'ego na poduszkach, żeby było mu wygodnie. Później odwrócił się i w ścianie zobaczył drzwi, które musiały się dopiero teraz pojawić. Przeszedł przez nie i znalazł się w małej kuchni. Koło zlewu stała czysta szklanka, a obok stał eliksir od bólu głowy. Nalał sobie całą szklankę i wypił duszkiem, ale napój okazał się być tak ohydny, że ledwo powstrzymał się od zwymiotowania. Szybko napełnił szklankę wodą i wypił. W końcu zrobiło mu się lepiej. Eliksir najwidoczniej bardzo szybko działał.
Wrócił do sypialni z myślą, że teraz przydałby mu się prysznic. Ledwo o tym pomyślał, a już naprzeciw drzwi do kuchni pojawiły się drugie. Przeszedł przez nie do łazienki. Rozebrał się i wszedł pod prysznic. Odświeżający strumień wody podziałał na niego kojąco. Stał tak przez dłuższy czas, rozkoszując się ciepłem. Sięgnął po stojący na półeczce szampon i nałożył go na włosy, z przyzwyczajenia wyłączając wodę. Nagle usłyszał jakiś jęk ze strony sypialni. Nie myśląc o tym, co robi wyskoczył spod prysznica i nie przejmując się, że jest nagi, a na włosach ma szampon wpadł do pokoju. Harry przewracał się na łóżku. Spał, ale na jego twarzy malowało się przerażenie.
- Harry! Harry, wstawaj! No obudź się! - przerażony Draco krzyczał, tarmosząc chłopaka za ramiona. - No otwórz oczy! - nie wiedząc, co ma robić, w końcu dał po prostu brunetowi w twarz. Pomogło.
Harry otworzył oczy i ze zdziwieniem spojrzał na Dracona. W zakamarkach jego oczu wciąż czaił się strach.
- Uderzyłeś mnie? - spytał. Usiadł, podciągając kołdrę pod brodę i jęknął z bólu.
- Miałeś koszmar. Nie mogłem cię obudzić – wytłumaczył się Draco.
Nagle zdał sobie sprawę z sytuacji, w jakiej się znalazł. Pomógł mu w tym wzrok Harry'ego, ślizgający się po jego nagim ciele. Draco szybko porwał swoją koszulę z krzesła i zakrył się nią.
- Wstydzisz się mnie? - spytał Harry, uśmiechając się łobuzersko.
Draco nie odpowiedział. Pokazał chłopakowi język i wrócił pod prysznic.

Harry patrzył za odchodzącym Draconem. Po chwili wstał i wszedł do kuchni. Koło zlewu zobaczył czystą szklankę i i tabletki przeciwbólowe. Wziął dwie, popił zimną wodą i poszedł do łazienki. Draco nadal siedział pod prysznicem.
Harry po cichu zsunął z siebie bokserki, tak, żeby Draco nie zauważył jego obecności i szybko wlazł mu pod prysznic.
Draco miał pianę na oczach, więc nie zauważył Harry'ego, ale oczywiście go poczuł. Wzdrygnął się, ale po chwili przytulił do siebie chłopaka i mocno go pocałował. Harry patrząc przez strumienie wody na ciało Dracona stwierdził, że siniak zaczyna mu powoli blednąć. Uśmiechnął się, bardziej do siebie niż do blondyna (który wyglądał słodko z pianą na włosach) i w końcu odważył się dotknąć jego brzucha. Wyczuł twardość mięśni chłopaka. To go podnieciło, usłyszał, że Draco również jęknął. Objął chłopaka na wysokości talii i pocałował go, językiem rozwierając mu usta. Poczuł smak Dracona. Smakował... jak jabłka. Jego dłonie zsunęły się na pośladki blondyna...

Draco zadrżał i wtulił się w Harry'ego. Otworzył oczy, chcąc na niego popatrzeć. Nie przejmował się faktem, że piana dostaje mu się do oczu, które oczywiści od razu zaczęły go piec.
Ich wisiorki również się połączyły i zalśniły leciutkim blaskiem.
Harry przysunął się jeszcze bliżej Dracona, a ten wyczuł coś twardego, dotykającego jego nogi. Dotknął to delikatni i wziął do ręki. Brunet jęknął, jego pocałunki stały się jeszcze bardziej natarczywe, paznokcie wbił w pośladki Dracona.
Dracon ruszał ręką, doprowadzając Harry'ego do erekcji. Wolnął ręką
chwycił dłoń Gryfona i poprowadził ją na swojego penisa, który również stanął.
Ich pocałunki stawały się coraz bardziej dzikie.
- Jeżeli chcesz... - szepnął Harry, ale Draco nie dał mu skończyć.
- Nie, nie. Jesteś zbyt obolały. Kiedy indziej, Harry. Kocham cię i zrobiłbym dla ciebie wszystko, ale nie to. Nie teraz – przedrzeźniał słowa chłopaka.
Harry uśmiechnął się i z głośnym jękiem doszedł, a kilka sekund po nim doszedł i Draco. Zalała ich ciepła sperma. Wtuleni w siebie nawet nie zauważyli, że woda pod prysznicem zrobiła się zimna. Wyszli spod niego, szybko się wytarli w puszyste ręczniki, które wisiały na wieszakach i otulili się szlafrokami, które również tam znaleźli.
Wrócili do pokoju. Okazało się jednak, że nie jest to już sypialnia. Zmieniła się ona w przytulny salonik, w którym była tylko kanapa i kominek, na którym płonął ogień. Pod nogami mieli mięciutki dywan, który zapadał się z każdym ich krokiem.
Usiedli na kanapie. Brunet pociągnął Dracona w swoją stronę, tak, że jego głowa spoczywała teraz na kolanach Gryfona. Uśmiechając się do siebie, wzięli się za ręce. Było im ze sobą dobrze. Milczeli, ale cisza między nimi nie była krępująca. Przekazywali sobie swoją miłość bez słów i gestów, po prostu spojrzeniami i swoją obecnością.
Draconowi nie dane jednak było cieszyć się zbyt długo tym stanem rzeczy, ponieważ po chwili Harry przerwał milczenie.
- Musimy coś postanowić, wszystko zaplanować – powiedział, a zobaczywszy zdziwioną minę Dracona, dodał. - Mówię o naszym ślubie. Chyba że nie chcesz za mnie wyjść Zrozumiem to – w jego głosie słychać było obawę. Draco podniósł się z jego kolan i złożył na jego ustach delikatny pocałunek.
- Niczego bardziej nie pragnę – powiedział, wpatrując się w zielone oczy Gryfona. - Nie chcę po prostu do niczego cię zmuszać. Nie możesz tego robić tylko ze względu na mnie. Nie wyjdę za ciebie, jeśli nie będę pewien, że i ty tego chcesz.
- Oj Draco, przecież wiesz, że tego chcę. Kocham cię i moim największym marzeniem jest być z tobą na zawsze.
- Nie boisz się, co powiedzą twoi przyjaciele? Jak zareagują? A ta Weasley? Ona też cię kocha...
- Kocha mnie i ja ją kocham. Ale ja ją kocham jak siostrę. Nic na to nie poradzę i nigdy z nią nie będę. Jeżeli tylko jesteś tego pewien, to w sobotę weźmiemy ślub.
Draco kiwnął głową, a Harry znów położył jego głowę na swoich kolanach.
Po krótkiej chwili Harry osunął się lekko do przodu i zasnął z głową odchyloną w tył. Draco długo się w niego wpatrywał, nie mogąc uwierzyć ze własne szczęście. Kochał tego chłopaka i wiedział, że Harry kocha jego. Nic lepszego nie mogło go w życiu spotkać.
___________________
Nie jest to najlepszy rozdział, ale pisałam go wczoraj tuż przed snem, specjalnie dla tych, którzy to czytają, by rano dodać nowy post. :3
Obiecuję, że postaram się pisać lepsze rozdziały, bo ten jest kompletną klapą.

2 komentarze:

  1. Klapą? Jeśli to jest klapą, to nie mogę się doczekać kolejnych rozdziałów, bo ten jest przezajebistyy! <3

    OdpowiedzUsuń